wtorek, 8 listopada 2011
Zabawa z reverse proxy
Generalnie prosta sprawa, ale nie potrafiłem sobie poradzić z konfiguracją w stylu:
domena.com/tomcat -> jakiś.serwer.z.tomcatem, domena.com/glassfish -> jakiś serwer z glassfiszem. Po prostu nie działało i już (największy problem był z linkami).
Tak więc podszedłem do sprawy mniej ambitnie i postanowiłem zrobić to za pomocą vhostów.
Przy okazji coś mnie natknęło na przetestowanie serwera cherokee. Jedną z jego zalet jest fajne GUI do zarządzania, sprawia ono wrażenie jakby robienie reverse-proxy było dość istotnym zastosowaniem tego serwera. Wszystko udało się szybko wyklikać, nie wiem tylko czemu musiałem ręcznie dopisać kilka oczywistych URL rewrite, no ale trudno. Prawdziwy problem nadszedł podczas dodawania certyfikatów SSL. Cherokee wspiera na szczęście SNI tak więc nie było problemów z osobnymi certyfikatami dla virtualhostów, ale niestety połączenia HTTPS działały średnio. Po długich walkach okazało się, że aby Chrome i IE działały poprawnie po HTTPSie trzeba było dla każdego vhosta w cherokee wyłączyć keep-alive. Chłopaki mają nawet na to jakiegoś buga otwartego.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz